Było po północy, kiedy moja komórka
zawibrowała na szafce nocnej. Na wpół śpiący przewróciłem się i poszukałem ręką
telefonu. Łagodny biały blask oświetlił jednosłowną wiadomość od Cukierka.
Nadchodzę.
Było zdecydowanie inaczej w
tygodniach następujących po dniu, kiedy mi się otworzyła.
Uśmiechnąłem się, odrzucając kołdrę,
pośpieszyłem przez salon i otworzyłem drzwi wejściowe. Stała tam Avery, bosa i
miała na sobie małe spodenki od pidżamy i cienką bluzkę. W jeszcze chłodnej
nocy wczesnego maja, ta bluzka pozostawiała bardzo mało wyobraźni.
Uśmiechnęła się, jak złapałem jej
rękę i wciągnąłem do środka, cicho zamykając za nami drzwi.
- Co do…? – szepnęła, patrząc na
podłogę między stolikiem a kanapą.
Ollie leżał twarzą do ziemi, policzek
opierając na poduszce, którą wsadziłem mu pod twarz, zanim poszedłem do łóżka.
Jego ciche chrapnięcia szybko zamienią się w dźwięki piły łańcuchowej.
- Nie pytaj – odszepnąłem.
Chichocząc cicho, ścisnęła moją rękę.
Poszliśmy do mojej sypialni, a będąc już w środku, wziąłem ją w ramiona. – Co
robisz? – zapytałem. – Masz jutro egzamin o dziewiątej rano.
- Wiem. – Idąc tyłem poprowadziła
mnie do łóżka. Gdy usiadła, ja pozostałem na nogach. – Ale to mój ostatni
egzamin i już tak dużo się uczyłam, że mój mózg chyba się zepsuł.
Parsknąłem śmiechem. Przez ostatni
tydzień spędzaliśmy razem czas ucząc się na swoje egzaminy. – Ale nie powinnaś
spać?
- Byłam samotna. – Jej wargi uniosły
się w kącikach, jak pociągnęła za moje ręce. – Tęskniłam za tobą. I tęskniłam
za…
Nie musiała dokańczać zdania.
Wiedziałem o czym myślała, czego chciała. Znając prawdę o tym, co się stało
było błogosławieństwem, ale nie byłem pewien jak… cóż, jak wszystko
zapoczątkować. Ostatnią rzeczą jakiej chciałem było wpychanie jej do czegoś, na
co nie była gotowa. Więc nie naciskałem.
- Tęskniłaś za mną? – Szybko
zmieniłem temat. – Wiem. Przeżycie choćby kilku godzin bez mojej obecności może
spowodować palpitacje serca, nienormalne pocenie się, sporadyczne…
- Sądzę, że twoja arogancja jest
faktycznie chorobą.
Rzuciłem jej pewny siebie uśmiech. –
Lubię myśleć, że jest to siła charakteru.
- Mów sobie tak dalej. – Uwalniając
ręce, opadła przede mną na kolana. Zaschło mi w ustach, patrząc na jej
uniesioną twarz. – Tak naprawdę, mów sobie tak dalej w głowie. W tej chwili
staraj się nie gadać.
Uniosłem brwi. – Cóż…
Uśmiechnęła się szeroko, ale
widziałem rozprzestrzeniający się na jej policzkach głęboki kolor, gdy
wyciągnęła ręce, kładąc je na moim nagim torsie, a potem wyprostowała się,
przesuwając palcami po moich policzkach. Zbliżyła moją głowę do swojej.
- Tęskniłam za tobą, Cam. – Otarła
się czubkiem nosa o mój. – Ty za mną nie tęskniłeś?
Zamknąłem oczy, oplatając palcami jej
smukłe nadgarstki. – Tęskniłem.
- Dobrze – mruknęła.
Musnęła wargami moje usta i
pocałowała mnie lekko. Jej pocałunki były wyjątkowe, zwłaszcza, kiedy nasze
pozycje były odmienione. Naciskała na moje usta, dopóki ich nie rozchyliłem. Jej
smak przesłonił mi myśli. Nie zdawałem sobie sprawy, że puściła moją twarz,
dopóki nie poczułem jak czubki jej palców wsuwają się pod pasek moich
nylonowych szortów.
Zacisnąłem uchwyt na jej
nadgarstkach, unosząc głowę. – Avery, może…
- Może powinieneś mi na to pozwolić. –
Jej klatka piersiowa uniosła się gwałtownie, jak opuściła wzrok. Nie można było
ukryć, że chciałem, aby to zrobiła. Kąciki jej ust rozciągnęły się w ujmującym
uśmiechu. – Myślę, że naprawdę chcesz
mi na to pozwolić.
- Chcę. Boże, chcę, ale…
Uciszyła mnie pocałunkiem mówiącym
mi, że muszę pozwolić jej robić, cokolwiek chce. Usuwając po jednym palcu, opuściłem
ręce po bokach.
To wszystko ona.
Avery oderwała się ode mnie i pocałowała
mnie w klatkę piersiową, tuż nad sercem. Napiąłem się, gdy zsunęła moje
spodenki. Poluzowane w jednej chwili opadły na podłogę. Zesztywniałem, obolały,
jak położyła dłonie na moich biodrach i obsypała pocałunkami mięśnie mojego
brzucha. Gdy musnęły mnie końcówki jej włosów, zacisnąłem ręce w pięści. Nie
zatrzymywała się, przesuwając jedną rękę po moim przodzie, doprowadzając moje
ciało do drgnięcia, jak oplotła mnie palcami. Pulsowałem – całe moje ciało
pulsowało. Po czym jej oddech omiótł moją twardość.
Objąłem jej policzek, powstrzymując
ją. – Avery, nie musisz tego robić.
Podniosła rękę. – Ale chcę.
Otworzyłem usta, ale słowa – jakiekolwiek
były – umarły na moim języku, jak wzięła mnie do ust. Uczucie wybuchło w kilku
punktach mojego ciała. Odchyliłem głowę, jęcząc, gdy jej ręka poruszała się w
stałym i mocnym rytmie z jej ustami.
Nie chciałem czekać. Wygiąłem plecy
przy jej ruchach. Cholera. Nie mogłem czekać. Nie ma takiej mowy. Poczułem przepływający
przeze mnie orgazm, jak drgnęły mi biodra. Próbowałem się odsunąć, ale nie
pozwalała mi na to. Nigdzie się nie wybierała. Doszedłem, krzycząc jej imię.
Po czasie, który wydawał się
wiecznością odsunęła się. Moja klatka piersiowa unosiła się i opadała
gwałtownie, gdy pocałowałem ją niemal bez tchu w czoło. – Avery…
- Podobało się?
Wykrztusiłem śmiech. – Cholernie.
- Jestem szybką uczennicą.
Pewnie, że tak. Kładąc ręce na jej
barkach, ułożyłem ją na plecach. – Avery?
Położyła ręce obok głowy. – Tak?
- Przygotuj się.
Zdziwienie przemknęło po jej twarzy. –
Przygotować się na co?
Nakryłem jej usta, pozwalając wargom
i językowi powiedzieć jej na co dokładnie ma się przygotować, a minął cholerny
kawał czasu zanim użyłem tych dwóch rzeczy do czegoś innego niż jej kochania.
- Ciasteczka! Mam ciasteczka!
- O! Jakie? – zawołała Cukierek z sypialni.
Zostawiła mi otwarte drzwi, będę musiał
z nią o tym potem porozmawiać, ale w tej chwili miałem ciepły talerz specjalnej
dostawy. Skierowałem się do sypialni, znajdując ją leżącą na łóżku z rękami
skrzyżowanymi na brzuchu.
- Ciasteczka z masłem orzechowym –
powiedziałem. – Ale specjalne.
Uśmiechnęła się, wyciągając gołe
nogi. – Czemu są specjalne?
- Pomijając fakt, że właśnie upiekłem
je w honorze skończenia twojego ostatniego egzaminu, nie są zwykłymi
ciasteczkami z masłem orzechowym. – Położyłem talerz na stoliku nocnym. – Są to
ciasteczka z masłem orzechowym i Reese’s[1].
Uniosła brwi. – I dlatego są inne?
- Do diabła tak. – Wskoczyłem na
łóżko, szczerząc się, gdy Cukierek podskoczyła. – Co tutaj robisz?
- Leniuchuję.
Przyjrzałem jej się bliżej. –
Wszystko okej?
- Tak. – Kiedy się uśmiechnęła i sięgnęło
to jej oczu, odprężyłem się. – Ciasteczko?
- Ciasteczko… - Sięgnąłem do talerza,
szukając tego, który wyglądał na najwilgotniejszy. Wybierając jedno, podałem go
jej.
Trzymając jedną rękę pod brodą,
ugryzła je i od razu jęknęła. – O mój Boże, one są… - Zrobiła drugi gryz. – Cholernie
dobre.
- Wiem, co? – Wziąłem jedno,
wrzucając całe do ust.
Cukierek sięgnęła po następne, ale
chwyciłem talerz trzymając go poza jej zasięgiem. Walnęła mnie w brzuch. Dałem
jej ciasteczko.
Po zjedzeniu wielu dobroci o smaku
masła orzechowego, wyciągnąłem się obok niej i złapałem kosmyk jej włosów,
okręcając go wokół palców. Uderzyłem końcówkami o jej nos, kiedy zamknęła oczy.
- Więc jakie to uczucie być w końcu studentką drugiego roku?
Zabrała ode mnie swoje włosy. – Nie
jestem oficjalnie studentką drugiego roku. Nie, dopóki znowu nie zacznie się
szkoła w jesieni.
- Teraz uznaję cię za studentkę
drugiego roku. – Nieugięty, złapałem inny kosmyk i przesunąłem nim po jej
policzku. – Jest tak, jak ja powiem.
- W takim razie, jakie to uczucie być
w końcu seniorem? Następny rok jest twoim
ostatnim.
- Cudownie. – Musnąłem włosami jej
dolną wargę. – To cudowne uczucie.
Cukierek przewróciła się na bok, łapiąc
palcami kołnierzyk mojej bluzki. – Całkiem cholernie dobrze jest być studentką
drugiego roku.
- Byłoby lepiej gdybyś nie zapisała
się na letnie zajęcia.
- Racja – zgodziła się.
Ale będzie okej. Będę na obozie
piłkarskim z dzieciakami, więc i tak tutaj będę.
Przysunęła się bliżej, kładąc głowę
na moim ramieniu i zarzucając na mnie nogę.
- Wystarczająco blisko? – zapytałem.
- Nie.
Zaśmiałem się, przesuwając palcami po
jej kręgosłupie w wolnej, leniwej linii i odwróciłem głowę, całując ją w czoło.
Takie bezsłowne momenty były najlepsze. Prawie przysypiałem, kiedy nagle się
obróciła, siadając okrakiem na moich biodrach.
- Hej – powiedziała.
Podobało mi się, gdzie to zmierzało. Przejechałem
dłońmi po jej talii. – Hej tam.
- Więc trochę sobie myślałam.
- O Boże.
- Zamknij się. – Pochyliła się,
całując mnie łagodnie. – Tak naprawdę dużo sobie myślałam. Jest coś, co chcę
zrobić.
- Co? – Przesunąłem dłońmi po jej
szortach i oparłem je o jej uda.
Zagryzła dolną wargę. – Chcę pojechać
do domu.
Nie spodziewałem się tego ani nie
podobało mi się to. – Że do Teksasu?
- Tak.
- Na jak długo?
Położyła ręce na moim brzuchu i
nacisnęła na mnie. Napiąłem się, mrużąc na nią oczy. Miałem przeczucie, że to
było celowe.
- Nie pozbędziesz się mnie tak łatwo –
powiedziała. - Tylko na dzień lub dwa.
- Cholera. Oto poszedł mój
mistrzowski plan spędzenia lata jak oszalały z seksu kawaler.
Cukierek przewróciłam oczami.
- Co chcesz zrobić, jeśli tam wrócisz?
- Chcę zobaczyć się z moimi rodzicami.
Muszę z nimi porozmawiać.
Poklepałem jej uda. - O tym co się
stało?
- Nigdy nie rozmawiałam z nimi o tym,
co się stało, nie od tamtej nocy. – Powtórzyła moje ruchy palcami na moim
torsie. – Muszę z nimi porozmawiać. Wiem, że brzmi to jędzowato, ale muszę
powiedzieć im, że to co zrobili było złe.
- Nie brzmi to jędzowato, ale
myślisz, że to rozsądne? – Położyłem ręce na jej dłoniach. - To znaczy, czy
myślisz, że ci to pomoże a nie…
- Zrani mnie? – Uśmiechnęłam się. –
Moi rodzice naprawdę nie mogą zrobić nic więcej co by mnie zraniło, lecz czuję
że muszę się z nimi skonfrontować. Czyni mnie to złą osobą?
- Nie. – Nie podobało mi się to. Nadal
mogli ją zranić.
- Muszę to zrobić. Również muszę
porozmawiać z Molly.
Okej. Naprawdę nie podobało mi się
to. - Co?
- Muszę z nią porozmawiać i spróbować
wyjaśnić dlaczego zrobiłam, to co zrobiłam. Wiem, że to ryzykowne i jeśli wróci
i ugryzie mnie w tyłek niedotrzymaniem umowy, to tak będzie, ale jeśli mogę
sprawić, że zrozumie ona choć troszeczkę, to może jej to pomoże i przestanie
się ze mną kontaktować.
- No nie wiem. Dziewczyna wydaje się,
jakby nie była najbardziej zrównoważoną osobą.
- Nie jest szalona – odparła. - Po
prostu jest wściekła i ma do tego powód.
- A ty nie jesteś powodem, dlaczego
to jej się wydarzyło. – Przysunąłem jej dłonie do moich ust, całując jej
knykcie. - Wiesz o tym, prawda? Nie jesteś odpowiedzialna.
Milczała przez kilka chwil. - Muszę
zrobić to dla siebie i dla Molly. Nie chcę już więcej uciekać, Cam. I wiem, że
nigdy nie będę mogła zostawić tego za sobą. To, co się stało… cóż, to zawsze
będzie częścią mnie, ale to nie będę ja. Już nie.
Nie chciałem, żeby to robiła i nie
uważałem, że musiała to zrobić. Nie zdawała sobie sprawy, że już zaczęła godzić
się ze wszystkim, lecz nie zamierzałem jej powstrzymywać. – Wiesz, co myślę?
- Jestem niesamowita? – Jej uśmiech
był zawadiacki.
- Poza tym.
- Co?
- Myślę, że już doszłaś tak daleko,
Avery. Myślę, że zaakceptowałaś, że będzie to częścią ciebie, ale to nie ty. Po
prostu nie zdałaś sobie z tego sprawy, ale jeśli chcesz to zrobić, to tak
zrobisz, a ja będę tam z tobą.
- Chcesz jechać ze…
Pisnęła, kiedy poruszyłem się,
przewracając ją na plecy. Pochyliłem się nad nią. - Nie będziesz robić tego
sama. Do pieprzonego diabła, nie. Jadę z tobą. I nie odwiedziesz mnie od tego.
Kiedy chcesz to zrobić?
Wpatrując się we mnie długo,
uśmiechnęła się. - Masz jakieś plany w ten weekend?
- Jezu.
Cukierek położyła czubki palców na
moim policzku. - Muszę to zrobić.
Pocałowałem ją w nos. - Nie sądzę,
żebyś musiała, kochanie, ale jeśli ty myślisz, że tak, to tylko to się liczy.
- Naprawdę chcesz jechać ze mną? –
szepnęła.
- To głupie pytanie, Avery. I tak,
jest coś takiego jak głupie pytania. Było to jedno z nich. Oczywiście, że będę
tam z tobą.
Jej usta rozszerzyły się w szerokim,
pięknym uśmiechu. – Kocham cię.
- Wiem.
- Zarozumialec.
- Pewny siebie. – Pocałowałem ją łagodnie.
– Kocham cię, kochanie.
Zaczęła obejmować mnie ramionami, ale
odsunąłem się, schodząc z łóżka. – Hej! – Zmarszczyła brwi. - Wracaj tutaj.
- Nie. Mamy rzeczy do roboty. – Chwyciłem
ją za ręce, ściągając z łóżka. – A jeśli zaczniesz mnie obmacywać, niczego nie
zrobimy.
Wyraz jej twarzy był otumaniony. - Co
robimy?
Pochyliłem się, przerzuciłem ją przez
ramię i ruszyłem do drzwi. – Musimy zarezerwować parę biletów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz